Nadzieja – o jej fenomenie i o tym jak ją w sobie wzbudzić, cz.2

Nadzieja – o jej fenomenie i o tym jak ją w sobie wzbudzić, cz.2

Nadzieja z punktu psychologicznego

W poprzednim artykule pisałam o tym, jak ważna jest nadzieja i jak bardzo potrafi zmieniać sposób patrzenia i w efekcie rzeczywistość (i to nie za pomocą „czarów marów”). Mówiłam o tym, że spotykamy się z nią na każdym kroku, w mniejszych i większych sprawach. Jest nadzieją na sukces i nadzieją, na poprawę aktualnej sytuacji. Pisałam również o motywacji i jak wiąże się ona właśnie z nadzieją. Dzisiaj trochę więcej o tym ostatnim, ale też o tym jak patrzy na nadzieję współczesna psychologia. To co opiszę to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej, ponieważ jak się przekonałam analizując materiały, z pojęciem tym wiąże się naprawdę szereg teorii.

Analiza: czas start!

Tutaj muszę wspomnieć o tym, że koncepcji i sposobów patrzenia na nadzieję w psychologii jest bardzo dużo. Różne szkoły i nurty podchodzą do niej inaczej, przedstawiana jest od skrajności – raz jako emocja, a raz sprowadzona do procesu fizjologicznego.

Tak naprawdę każda z tych teorii podkreśla głównie jeden czynnik trochę pomijając drugi. To moim zdaniem wpływa na to, że nie są one kompletne. Nadzieję nie do końca da się ubrać w słowa (moim zdaniem przynajmniej).

Jedną z koncepcji, która jest mi bliska jest pogląd, że to uczucie pozytywne – będące przeciwieństwem obawy – reguluje zachowanie jednostki i pełni funkcje motywacyjne. I to jest właśnie to o czym pisałam we wcześniejszym artykule (odnosząc się do motywacji).

Przyjrzyjmy się jednak pierwszej części tego poglądu. Patrzenie na nadzieję tylko jako na coś co jest zaprzeczeniem czegoś negatywnego, brzmi trochę ubogo. Prawda? Nadzieja owszem, reguluje zachowaniem jednostki, ale do tego dochodzi wiele innych czynników, np. nieświadomość (moja ulubiona) i związane z nią popędy czy pragnienia.

Idźmy więc dalej...

Można również patrzeć na nadzieję poprzez definicję Snydera. Jest ona prosta i użyteczna. Zwłaszcza jeśli mówimy o tworzeniu na jej podstawie programów motywacyjnych.

Dlaczego? Ponieważ według niej nadzieja obejmuje trzy zintegrowane ze sobą elementy: cel, motywację oraz drogę do celu.

I tutaj z powrotem możemy wrócić do sportowców i szczególnej formy nadziei, która zaczyna się właśnie od założonego celu. Obejmuje również bezsprzecznie dwa kolejne, wymienione wyżej aspekty. Takie patrzenie na nadzieję jednak nie odnosi się tylko osób ćwiczących. To przykład, który sam się nasuwa przy takim sposobie patrzenia. Snyder w swojej definicji idzie o krok dalej i przedstawia ją jako sposób myślenia, którego można się nauczyć. To czyni ją już bardziej dostępną dla każdego z nas. Można powiedzieć, że możemy nauczyć się ją mieć „na zawołanie”.

Łatwo brzmi, trudniej wykonać?

Poniżej kilka rad, jakie dostajemy od współczesnej psychologii.

Po pierwsze możemy uczyć się umiejętności planowania. Będzie to z jednej strony pomocne w trakcie opracowywania sposobów osiągania swoich celów. Z drugiej przygotuje nas na ewentualne trudności i znajdowanie wyjść awaryjnych w takich właśnie sytuacjach.

Dodatkowo można przyjmować strategię szczegółowego przyglądania się swoim celom i weryfikowania ich na bieżąco. Co to oznacza? Przede wszystkim wypracowanie w sobie umiejętności zadawania pytań:

– „Czy to czego chcę, jest naprawdę tym czego chcę?” Może być tak, że chcemy pewnych rzeczy i stają się one dla nas celem nie z własnych pobudek, ale z powodu oczekiwań innych.

– „Czy wszystkie moje cele są równie ważne?”

– „Jak mogę osiągnąć pożądany cel na trzy różne sposoby?”

– „Czy wybrane (i realizowane aktualnie) metody osiągnięcia celu przybliżają mnie do tego celu?”

– „Czy są skuteczne? Jak inaczej mógłbym próbować osiągnąć wybrany cel?

Trzecia strategia to wzmacnianie wytrwałości w działaniu. Z pomocą przychodzą nam tutaj różne ćwiczenia, np. poszukiwanie w pamięci dowodów na to, że potrafię osiągnąć wybrane cele, odpowiednio je wybierać, a także, że daję sobie radę z trudnościami.

Te trzy strategie wymagają jednak chwili skupienia i refleksji. Tego, żebyśmy mogli zdać sobie sprawę z ewentualnych swoich braków. Warto też pamiętać, że nadzieja ujęta jako sposób myślenia i ćwiczenie jej tylko w taki sposób może być zubożone o uczucia, które niewątpliwie pojawiają się w życiu w różnych sytuacjach. Czasem trudno nad nimi zapanować, nie można też udawać, że nie istnieją. Dlatego też jako kolejne ćwiczenie dodałabym pracę nad rozumieniem i wyrażaniem emocji, które często świadomie i nieświadomie blokujemy.

O nadziei w teorii ciąg dalszy...

Według jednej z koncepcji wyróżniamy nadzieję pasywną i aktywną jeśli za kryterium bierzemy zachowanie człowieka. Mamy też nadzieję partykularną (pojedynczą) i generalną (ogólną).

Nadzieja pasywna – odnosi się do tego rodzaju zachowania, w którym człowiek jest bierny. Wierzy, że po okresie takiego oczekiwania osiągnie pożądany wynik. Sytuacja sama się tutaj rozwiąże i nie wymaga z jego strony dodatkowej aktywności.

Nadzieja aktywna – jest przeciwieństwem tej opisanej powyżej. To przekonanie, że dzięki umiejętności wykonywania zadań i dzięki silnej motywacji, inicjującej i podtrzymującej działanie można osiągnąć zamierzony cel.

Nadzieja partykularna (pojedyncza) – jest ściśle związana z określonym celem, który chcemy osiągnąć, w określonym miejscu, czasie i z określonym prawdopodobieństwem.

Nadzieja generalna (ogólna) – „nie ma miejsca i daty”. To trwałe ogólne przekonanie, że w przyszłości bliższej lub dalszej, wydarzą się nowe, ważne rzeczy, które będą nasycone pozytywnymi wartościami i dobrami.

Jak widać sposobów patrzenia na nadzieję jest dużo, zależne są od sytuacji i od osoby. Ona sama jest „zjawiskiem” bogatym, które potrafi wyrażać się na różne sposoby. Te ostatnie zależą również od stopnia trudności dla człowieka. Czym innym jest nadzieja dla sportowca dążącego do celu, czym innym dla osoby chorej, a jeszcze innym dla kogoś zakochanego. Nikt jednak nie podważy tego, że potrafi nas uskrzydlać, motywować do działania, dawać wiarę i wspierać w sytuacjach trudnych. Czasem też jest naszą ostatnią deską ratunku.

Niezależnie jednak od sytuacji każdemu czytelnikowi życzę, aby potrafił czerpać siłę z nadziei i patrzeć z optymizmem na świat (życzę więc dużej „nadziei generalnej”) 😉

Podziel się!
  •  
  •  

Related Posts

Motywacja w psychoterapii

Motywacja w psychoterapii

Co się musi stać, żeby zaistniał proces terapeutyczny- żeby dana, konkretna osoba zgłosiła się do specjalisty, i – co równie ważne utrzymała ten proces? O motywacji w psychoterapii. Jak pisałam poprzednio (tutaj) motywacja jest czymś niezbędnym, co musi zaistnieć, żeby terapii w ogóle się rozpoczęła. […]

Podziel się!
  •  
  •  
Jak być dobrą matką? 2 podstawowe warunki

Jak być dobrą matką? 2 podstawowe warunki

  Co to w ogóle oznacza być dobrą matką czy w ogóle rodzicem? O artykule, który pojawia się dzisiaj myślałam już od dłuższego czasu. Dlaczego? Ponieważ jedna z koncepcji, w której odnoszę się w swojej pracy dotyczy pojęcia „wystarczająco dobrej matki”. Stwierdziłam, że to istotne, […]

Podziel się!
  •  
  •  


Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Nadzieja – o jej fenomenie i o tym jak ją w sobie wzbudzić, cz.2"

Dodaj komentarz

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kamila / Z naciskiem na szczęście
Gość
Kamila / Z naciskiem na szczęście

Dobrze to zaczęłaś, łatwo mówić trudniej zrobić. Ale z nadzieją już tak jest: raz jej nie ma, a raz jest 🙂